Wybory w USA – starcie Clinton i Obamy

Data publikacji: 6 lutego, 2008

Amerykański senator John McCain zrobił ogromny krok do przodu w walce o nominację prezydencką Partii Republikańskiej zdobywając sporą większość głosów w całym kraju podczas tzw. Superwtorku – przewiduje CNN.
Nadal jednak nierozstrzygnięty jest wyścig o nominację Partii Demokratycznej, gdzie główni rozgrywający to Hillary Clinton i Barack Obama, którzy wciąż równo dzielą między sobą głosy. Chociaż przewidywania CNN wskazywały na to, że Obama zwycięży w sumie w większej liczbie stanów, Clinton zdobyła kilka kluczowych stanów reprezentowanych przez większą liczbę delegatów, w tym Nowy Jork, który reprezentuje w Senacie, oraz Kalifornię.

Jak głosowano w 24 stanach?

Najważniejsze stany, które można było zdobyć podczas wczorajszego głosowania to między innymi Illinois, New Jersey, Missouri i Georgia. W sumie głosy oddawano w dwudziestu czterech stanach. Głosowali także Amerykanie z położonego na Pacyfiku terytorium Amerykańskiego Samoa.

Po stronie Republikanów, CNN przewiduje, że senator z Arizony John McCain wygrał prawybory w swoim stanie, czyli w Arizonie oraz w stanach Kalifornia, Connecticut, Delaware, Illinois, Missouri, New Jersey, Nowy Jork oraz Oklahoma. Mitt Romney odniósł zwycięstwo na Alasce, w Kolorado, Massachusetts, Minnesocie, Montanie, Północnej Dakocie i Utah – przypuszcza CNN – podczas, gdy Republikanin Mike Huckabee zwycięży w Alabamie, Arkansas, Georgii, Tennessee i Zachodniej Virginii.

W wyścigu wśród Demokratów, przewidywania CNN wskazywały, że Hillary Clinton odniosła zwycięstwo w Arizonie, Kalifornii, Massachusetts, New Jersey, Nowym Jorku, Oklahomie, Tennessee i Arkansas a także na terytorium Amerykańskiego Samoa.

Barack Obama – według przewidywań CNN – zwyciężył w swoim rodzinnym stanie Illinois, a także w Alabamie, na Alasce, w Kolorado, Connecticut, Delaware, Georgii, Idaho, Kansas, Minnesocie, Missouri, w Północnej Dakocie i Utah.

Dla Republikanów wczorajszy dzień potwierdził znaczne zwycięstwo McCaina, którego już w lecie określano jako kandydata zdolnego zdobyć Biały Dom. Wczoraj także sam senator z Arizony poczuł się w końcu na tyle pewnie, by nazwać siebie pierwszym kandydatem. – Myślę, że dzisiaj musimy już przywyknąć do myśli, że jesteśmy najważniejsi w wyścigu Partii Republikańskiej po nominację na prezydenta Stanów Zjednoczonych. I wcale mi to nie przeszkadza – powiedział McCain reporterom po ogłoszeniu wyników.

Największą niespodzianką dnia jest jednak silne poparcie, jakie zyskał Huckabee, były gubernator z Arkansas, który odniósł kilka ważnych zwycięstw w południowych stanach oraz w Zachodniej Wirginii. – Przez kilka ostatnich dni, mnóstwo ludzi próbowało twierdzić, że ten człowiek jest drugorzędnym uczestnikiem wyścigu. Ale wiecie co? Jesteśmy w grze – powiedział Huckabee, kiedy przedstawiono wyniki, potwierdzając jednocześnie, że nadal zamierza brać udział w walce o nominację republikańską. – Tak długo, jak tylko można zdobyć głosy i delegatów, bije dzwon oznaczający kolejną rundę – powiedział.

Republikanin Mitt Romney nie zniechęcił się wynikami, nawołując do dalszej kampanii. – Jedna rzecz jest pewna – kampania trwa – powiedział Romney. – Są pewnie tacy, którzy myśleli, że dzisiaj wszystko się rozstrzygnie, ale tak się nie stało. Nadal będziemy toczyć walkę – dodał.

Clinton kontra Obama

Choć prawybory republikańskie opierają się na zasadzie „zwycięzca bierze wszystko”, w większości przypadków prawybory demokratów rozstrzygane są proporcjonalnie, w oparciu o liczbę zdobytych okręgów kongresowych.

We wtorkową noc przed swoimi zwolennikami stanęła w Nowym Jorku Hillary Clinton, mówiąc: „Dzisiaj w rekordowych liczbach, głosowaliście nie tylko po to, by tworzyć historię Ameryki, ale po to, by ją odnowić.” – Po siedmiu latach rządów prezydenta, który słucha tylko szczególnych interesów, jesteście gotowi na prezydenta, który wprowadzi do Białego Domu wasze wartości i wasze marzenia – mówiła, a na zakończenie przemowy dodała: „Wiem, że jesteśmy gotowi.”

Obama z kolei wszedł na scenę w Chicago w Illinois przy dźwiękach przeboju U2 „It’s a Beautiful Day” i powiedział: „nasz czas nadszedł… w Ameryce szykują się zmiany”. – W tę lutową noc jest jedna rzecz, którą wiemy bez końcowego podliczenia głosów. Nasz czas nadszedł”. – To, co zaczęło się szeptem w Springfield, zamieniło się w chór milionów głosów nawołujących do zmiany – mówił Obama. – Tym razem będzie inaczej, ponieważ ta kampania prezydencka jest inna – powiedział.

„Jesteśmy najwspanialszym narodem na Ziemi”

Ponad cztery piąte z 2025 delegatów musi zatwierdzić nominację prezydencką po stronie Demokratów, a po stronie Republikanów potrzebnych jest ponad tysiąc z 1191 delegatów.

To właśnie przeliczenie delegatów jest kluczową sprawą przy ocenie rezultatów głosowania. Kandydaci muszą zdobyć wystarczająco dużo delegatów, aby zabezpieczyć sobie partyjną nominację.

Wczoraj, Romney i McCain, którzy ostro atakowali się w ostatnich dniach, powołali się obydwaj na dwukrotnego republikańskiego prezydenta Stanów Zjednoczonych – Ronalda Reagana.

McCain – wspierany przez byłego burmistrza Nowego Jorku Rudy’ego Giulianiego, który w zeszłym tygodniu wycofał się z walki o nominację – ogłosił, że to właśnie on jest tym Republikaninem, który może zdobyć Biały Dom, zyskując poparcie niezależnych głosujących. Dodał też: „Jesteśmy najwspanialszym narodem na Ziemi. Nadal będziemy przewodzić i nadal będziemy – jak zwykł mawiać Ronald Reagan – promieniującym miastem na wzgórzu”.

Inny z kandydatów Republikanów, Ron Paul, który przedstawia się jako „najbardziej konserwatywnego członka Kongresu”, powiedział wczoraj, że naprowadzi on USA z powrotem na właściwy szlak poprzez zbilansowanie budżetu, likwidację podatków dochodowych i wycofanie się z „zagmatwanych sojuszy”, w tym z ONZ.

„Stawka jest wysoka”

Obama przekonywał wczoraj do swojej propozycji ubezpieczeń zdrowotnych, twierdząc, że wiele osób zaakceptuje je, jeśli będą one dostępne w rozsądnych cenach. W programie CNN „American Morning” powiedział: „Jestem przekonany, że jeśli ludzie będą mogli kupić opiekę zdrowotną wysokiej jakości, na którą będzie ich stać, to tak zrobią”.

Swój głos we wtorek rano oddała sama Hillary Clinton, której towarzyszyli mąż i córka. Rodzina byłego prezydenta USA głosowała w szkole podstawowej w Nowym Jorku. Przy tej okazji, Clinton przekonywała jeszcze wyborców, że jej doświadczenie senatorskie oraz zdobyte w czasach, kiedy była Pierwszą Damą, czyli przez osiem lat prezydentury jej męża, sprawia, że lepiej nadaje się na najwyższe stanowisko w państwie, niż Obama, który jest senatorem od czterech lat.

- Stawka dla naszego państwa jest wysoka, przed Ameryką stoi wiele wyzwań – mówiła wczoraj Clinton. – Potrzebujemy prezydenta, który może działać od pierwszego dnia, aby odmienić gospodarkę, dowodzić i przywrócić nasz kraj na właściwy szlak – dodała.

Wyścig wśród Demokratów podsumował przewodniczący partii Howard Dean, który powiedział CNN: „Śmiem twierdzić, że walka z pewnością nie zakończy się dzisiaj, a pewnie nie zakończy się też w najbliższym miesiącu„.

Czy praca na Wyspach wciąż się opłaca?

Data publikacji: 14 stycznia, 2008
Co prawda Polacy pracujący w różnych krajach Unii Europejskiej wysłali w ubiegłym roku do rodzin w kraju ok. 4,5 mld euro, ale wartość niektórych przelewów – zwłaszcza tych w funtach – po przeliczeniu na złotówki mogła wywołać ból głowy. Wartość brytyjskiej waluty spadła bowiem na początku grudnia poniżej 5 złotych. Jak jest z nią źle, pracujący na Wyspach Polacy mogli się przekonać, gdy ściągnęli do ojczyzny na Boże Narodzenie. – Gdy w 2006 roku przywiozłam rodzicom na święta zaoszczędzone tysiąc funtów, w kantorze dostałam 5 tys. 800 zł. Teraz za identyczną sumę dali mi prawie tysiąc złotych mniej – martwi się Wioletta Mikłosz z Kalisza, która od dwóch lat pracuje jako kelnerka w Londynie.

Wielu imigrantów miało nadzieję, że zaraz po Nowym Roku sytuacja się zmieni, tymczasem brytyjska waluta nadal spada. Pod koniec ubiegłego tygodnia za jednego funta kantory płaciły już tylko ok. 4,80 zł. Skąd kłopoty? Przyczyn jest kilka. Jedna z ważniejszych to coraz mocniejsze euro, ale też i polski złoty. Jak na ironię powodem spadku funta w Polsce jest jego masowe przesyłanie przez naszych rodaków z Wielkiej Brytanii. Zarabiane na Wyspach funty są nad Wisłą wymieniane na złotówki, przez co wzrasta popyt na naszą walutę.

To wszystko sprawia, że brytyjscy Polonusi coraz częściej zadają sobie pytanie – czy praca na Wyspach wciąż się opłaca? Większość z nich zarabia minimalne na Wyspach stawki – ok. 900-1000 funtów miesięcznie, a więc w granicach 4,3 tys.- 4,8 tys. zł. Koszty życia, zwłaszcza w Londynie, gdzie mieszka najwięcej Polaków, są tymczasem bardzo wysokie. Jeszcze większy niepokój zasiał w nich Bank Anglii, który oświadczył, że w tym roku spodziewa się spadku koniunktury w Zjednoczonym Królestwie.

Czy to początek odwrotu od brytyjskiego eldorado? Na wymarzone mieszkanie w Polsce dużo łatwiej zarobić dziś w Irlandii lub Holandii, gdzie w obrocie jest silne euro. W dodatku gospodarki tych krajów nie wykazują żadnych powodów do zmartwień. – Jeśli funt się w najbliższym czasie nie odbije, to zwijam manatki i jadę do Irlandii, dokąd z Londynu wyjechało już dwóch moich kuzynów – zapowiada Marek Kalinowski, który w brytyjskiej stolicy jest sprzedawcą w sklepie. Chce mieć pewność, że jego zarobki po przesłaniu do Polski będą w najbliższym czasie tylko rosnąć.

ABC emigranta – przewodnik

Data publikacji:

W Wielkiej Brytanii żyje i pracuje co najmniej kilkaset tysięcy Polaków, a wielu następnych w kraju zastanawia się nad emigracją. Z pewnością przyda im się wydany przez Berlitza „Przewodnik: Praca w Wielkiej Brytanii”. Katarzyna Kozak, która spędziła kilka lat w Londynie, radzi w nim, jak – krok po kroku – przygotować się do wyjazdu i rozpocząć życie w nowym kraju .

Znajdziemy tu wskazówki, jak najtaniej dojechać do Wielkiej Brytanii, jakie formalności czekają na nas po przybyciu, gdzie rozpocząć poszukiwania pracy i jakie zawody są w cenie. Są też obszerne informacje o brytyjskim prawie pracy, świadczeniach socjalnych przysługujących Polakom czy formalnościach związanych z założeniem firmy. A ponadto przykłady rozmów kwalifikacyjnych, życiorysów i listów motywacyjnych. Każdy rozdział zawiera porady (w ramkach), na co zwrócić szczególną uwagę i jakich pułapek unikać. Obok podano adresy kontaktowe i linki internetowe, m.in. agencje pośrednictwa pracy, tanie noclegi.

Na kolejnych stronach mamy praktyczne informacje o życiu codziennym w Wielkiej Brytanii (komunikacja miejska, służba zdrowia, banki, robienie zakupów, szukanie dachu nad głową). Dowiemy się, jak najtaniej do Polski telefonować, wysyłać pieniądze, gdzie szukać pomocy w razie kłopotów. Nie zabrakło rozdziału o polskiej społeczności i mediach, więc wyjechawszy z kraju, nie stracimy z nim kontaktu.

Na końcu rozdziałów mamy tabelki z tłumaczeniem zwrotów, wyrażeń i skrótów z danej dziedziny (m.in. komendy w bankomatach, wyposażenie mieszkania). Osobom nieznającym zbyt dobrze angielskiego przyda się też minisłowniczek. Znajdziemy w nim podstawowe zwroty, specjalistyczne terminy związane z pracą na Wyspach oraz dwujęzyczną listę zawodów.

Ponieważ najwięcej miejsca zajmuje w „Przewodniku…” Londyn, na końcu mamy spis jego atrakcji turystycznych.

Wielką zaletą wydawnictwa jest ogromna liczba praktycznych porad i aktualnych informacji. Autorka opisała ze szczegółami prawie każdy krok emigranta – począwszy od wymaganych dokumentów, a skończywszy na otwieraniu własnej firmy. Książka ma wzmocnioną okładkę (na niej mapa Anglii i plan londyńskiego metra) i mieści się w kieszeni. Przyda się przy stawianiu pierwszych kroków na Wyspach Brytyjskich.

Katarzyna Kozak, „Przewodnik: Praca w Wielkiej Brytanii”, Berlitz 2007, str. 144, cena 19,90 zł